1933 r. ?

11.11.1937 r. Lwów

19.08.1938 r. Krynica

1939 r. Zakopane
Patron Szkoły Podstawowej w Kępicach ppor. Tadeusz Bielak urodził się 25 kwietnia 1925 roku we Lwowie. Do 1940 roku mieszkał z rodzicami i o 2 lata starszym bratem Adamem przy ulicy Jabłonowskich 30. Ojciec Józef był kapitanem Wojska Polskiego, matka miała na imię Stanisława (z d. Szeligiewicz).

Po ukończeniu 12 lat Tadeusz zdał egzamin do Korpusu Kadetów Nr 1 (KK1) we Lwowie, któremu sam Marszałek Józef Piłsudski nadał w 1933 roku imię. Organizacja tej szkoły była ściśle wojskowa. Wszyscy wychowankowie stanowili batalion szkolny, który dzielił się na 6 kompanii, odpowiadający dzisiejszym 6 klasom. Każda kompania dzieliła się przeważnie na 2 plutony (oddziały klasowe) po około 35 kadetów każdy.

Szkoła ta stanowiła kontynuację tradycji szkół rycerskich XVIII wieku, założonych przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego; wykształciła wspaniałych bohaterów narodowych, między innymi Tadeusza Kościuszkę, Kazimierza Pułaskiego, Józefa Sowińskiego, Henryka Dąbrowskiego; wniosła daninę krwi w walkę o Ojczyznę i Niepodległość; wychowankowie stanowili dobry element obywateli przesiąkniętych duchem rycerskości, czyli obrony słabszych, biednych i pokrzywdzonych, miłujących tradycje Wojska Polskiego. ul. Jabłonowskich we Lwowie

Ulica Jabłonowskich we Lwowie Po upływie 2 miesięcy rekruckich, w dniu 11 listopada 1937 roku Tadeusz i jego koledzy z tego samego rocznika składali przysięgę. Otrzymywali wtedy galowe mundury i czapki ozdobione kadeckim słońcem (fot.) W szkole obowiązywał przedwojenny 6-letni program gimnazjalny zakończony maturą oraz wyszkolenie wojskowe jak dla kursu Szkół Podchorążych Piechoty. Prowadzone były liczne sekcje zainteresowań, między innymi chór, orkiestra, krótkofalarstwo, modelarstwo, żeglarstwo, filatelistyka, jazda konna, narciarstwo, szermierka, piłka nożna.

Wybuch wojny 1 września 1939 roku przerywa jego naukę w tej wspaniałej szkole. Zdążył ukończyć 2 kompanie (klasy) Korpusu Kadetów. W 1. kompanii (czyli w I klasie) Tadeusz należał do II plutonu, który liczył wówczas 42 kadetów. Pod względem postępów w nauce w pierwszym semestrze zajmował on 20. miejsce.

1945 r. Chełm - W aktach osobowych brata Adama znaleziono zdjęcie, na którym Tadeusz napisał: „Kochanemu Braciszkowi, Tadeusz, Chełm Lubelski”We wrześniu 1939 roku sowieci aresztowali jego Ojca, osadzili w Starobielsku, a następnie razem z tysiącami innych oficerów Wojska Polskiego w kwietniu 1940 roku został rozstrzelany w Charkowie. W tym samym czasie Matkę wraz z Tadeuszem i Bratem Adamem wywieziono do Kazachstanu. Do 1944 roku przebywał w Kazachstanie w miasteczku Semipałatyńsk. Rodzina zamieszkiwała tam przy ulicy Krasnogwardiejskiej 66. Po skończeniu 18 lat został w miejscowości Sumy zmobilizowany do Wojska Polskiego przez RKU Oktiabrskij. Po ukończeniu Szkoły Oficerskiej w Chełmie Lubelskim został skierowany na stanowisko dowódcy czołgu w 1 plutonie 1 kompanii 1 batalionu czołgów 16 Dnowskiej Brygady Pancernej. W składzie swojego plutonu dowodził czołgiem nr 1112 z emblematem białego orła na wieży. W załodze jego czołgu na stanowisku działonowego był kapral Aleksander Szmech, mechanikiem-kierowcą kapral Rudolf Drzynkiewicz, strzelcem-radiotelegrafistą, kapral Tadeusz Jankowski.

16 kwietnia 1945 roku załoga, wchodząc w skład 16 Brygady, brała udział w forsowaniu Nysy Łużyckiej. Forsując tę rzekę czołgi pierwszej kompanii miały zadanie wspierać ogniem 28 Pułk Piechoty 9 Dywizji Piechoty. Ponieważ hitlerowska obrona na zachodnim brzegu Nysy była silnie rozbudowana, prowadząc silny ogień artyleryjski i z karabinów maszynowych, uniemożliwiła współdziałanie piechoty z czołgami. W wyniku tego czołgi po sforsowaniu Nysy zostały bez wsparcia i ochrony piechoty. To z kolei stworzyło większa, możliwość zniszczenia czołgów przez Niemców. W takiej też sytuacji znalazł się czołg ppor. Bielaka. Pomimo takiego położenia czołgi przedarły się przez linię obronną hitlerowców, narażając się na duże straty. Tak też się stało, szereg czołgów zostało zniszczonych. Tego samego dnia po godzinie 14.00 czołgi 1 batalionu otrzymały zadanie wsparcia piechoty i wspólnie z nią zdobycia wsi Geheege, gdzie rozgorzała walka. To zadanie przypadło także do wykonania załodze czołgu 1112. Po krótkim postoju w zagajniku, w odległości od wsi Geheege około 1 km, czołgi ruszyły do natarcia. Podporucznik Bielak wydawał także rozkazy swojej załodze do prowadzenia ognia i niszczenia nieprzyjaciela. Na jego czołgu siedzieli także żołnierze piechoty tworząc desant. Po wjechaniu już między zabudowania, nagle czołgiem wstrząsnął wybuch. Czołg został trafiony pociskiem przeciwpancernym z tzw. pancerfausta (broń do zwalczania czołgów). Wybuch zmiótł desant z pancerza czołgu. Wóz skręcił i całym pędem werżnął się w węgieł murowanego budynku, stając w płomieniach. Nikt też nie usiłował podejść do płonącej wysokim ogniem maszyny. Pozostałe czołgi gnały przez wieś, siejąc popłoch wśród obrońców. Nowy potężny wybuch targnął wozem ppor. T. Bielaka, zrywając wieżę, ognisty obłok wzbił się wysoko w górę. To detonowała amunicja.

Tak bohatersko zginął 16 kwietnia 1945 roku (pod m. Rothenburg-Niemcy) podporucznik Tadeusz Bielak wraz ze swoją załogą. Miał wówczas niespełna 20 lat.
Ppor. Tadeusz Bielak jest patronem Szkoły Podstawowej w Kępicach. Jego imieniem nazwano też Osiedle w Kępicach i ulicę. Informacje o T. Bielaku znalazły się w „Księdze pamięci kadetów II RP”, w „Księdze Poległych na Polu Chwały”, a także w „Kronikach Działań Bojowych w II Wojnie Światowej 16. Dnowsko-Łużyckiej Brygady Pancernej”. Nazwisko zostało upamiętnione na cmentarzu II Armii Wojska Polskiego w Zgorzelcu.

Juliusz Malczewski w książce pt. „Brygada Wilków” z popularnej serii „Tygrysów” przedstawił dokładnie forsowanie Nysy Łużyckiej i scenę śmierci dwudziestoletniego młodzieńca, który dowodził czołgiem. Historia ta nie jest wymyślona. Ten człowiek żył naprawdę i naprawdę tak zginął. Zajrzyjmy do fragmentów tej książki: „…dowódca czołgu oznaczonego nr 1112 podporucznik Tadeusz Bielak, siedział w otwartym górnym włazie, chłonąc oczami niecodzienny widok. Oto już widać zasnuta, dymami rzekę, a na niej między obłokami dymu łodzie i tratwy pełne żołnierzy(…). Bielak dostrzega zwiadowcę z kompanii dowodzenia z chorągiewkami sygnalizacyjnymi w ręku, wskazującego czołgom dogodne zejście na wodę (…). Dopiero teraz zatrzasnął właz i przywarł do peryskopu.(…). Bliski wybuch pocisku zalał wodą peryskop, przez chwilę nic nie widać. I już brzeg (…). Ruszyli od razu pełnym gazem wprost na zasnutą dymami wieś. wokół której toczyła się nadal ostra walka.(…).Naraz wybuch wstrząsnął czołgiem Bielaka, zrywa jąć i zmiatając desant z pancerza. Wóz skręcił i całym pędem wbił się w murowany budynek, stając w płomieniach. Nikt nie otwierał włazu, nikt też nie usiłował podejść do płonącej wysokim ogniem maszyny. Pozostałe czołgi gnały przez wieś (…). Nowy potężny wybuch targnął wozem Bielaka, zrywając wieżę: ognisty obłok wzbił się wysoko w górę. To detonowała amunicja. Walka dobiegała końca. Resztki hitlerowskiej załogi ściganej przez czołgi umykały w stronę lasu (…). Zwycięstwo było całkowite. Przypłaciła je śmiercią w płomieniach załoga czołgu, ugodzona bliskim pancerfaustem (…)”. Tak kończy się fragment książki Juliusza Malczewskiego opisujący bohaterską śmierć ppor. Tadeusza Bielaka.

Pomnik na cmentarzu w Zgorzelcu

Cmentarz w Zgorzelcu

Cmentarz w Zgorzelcu

Cmentarz w Zgorzelcu

Czołg ppor. Tadeusza Bielaka wchodził w skład 16. Dnowskiej Brygady Pancernej i brał w operacji forsowania Nysy Łużyckiej. Oprócz Bielaka załogę stanowili : Rudolf Drzynkiewicz, Tadeusz Jankowski, Aleksander Szmech.

Jak już wiemy(pisaliśmy o tym wcześniej w „Szkolnej Kanapce”;) Juliusz Malczewski w książce „Brygada Wilków”; przedstawił w jednym z fragmentów moment trafienia czołgu Nr 1112 , którym dowodził Bielak. Wg Malczewskiego czołg Bielaka został trafiony pociskiem przeciwpancernym. Czołg stanął w płomieniach, wybuch zmiótł desant z pancerza czołgu, natomiast drugi wybuch nastąpił chwilę później, kiedy detonowała amunicja znajdująca się w czołgu.

Dzięki staraniom p. Dyrektora biblioteka szkolna wzbogaciła się o jeszcze jedną pozycję, w której jest opisana sytuacja zniszczenia czołgu T. Bielaka. Wiemy o tym z książki Ryszarda Jegorowa ”Szesnasta Pancerna; (Wydawnictwo MON,Warszawa 1967) .Zamieszczamy również zdobytą w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie fotografię Tadeusza wykonaną w Chełmie Lubelskim w 1945 roku.

Oto fragment książki Ryszarda Jegorowa „Szesnasta Pancerna” (seria „Tygrysów”; 8/67) Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1967, rozdział „Wielka ofensywa” ss. 39-39. Wg autora Tadeusz w czasie Operacji Łużyckiej nosił pseudonim TYGRYS:

”16 kwietnia 1945 roku o godzinie trzeciej rano potężne przygotowanie artyleryjskie wojsk 1 Frontu Białoruskiego oznajmiło rozpoczęcie operacji berlińskiej(…). O godzinie szóstej piętnaście znad Nysy ruszyły do natarcia wojska 1 Frontu Ukraińskiego, a w ich składzie również działająca na lewym skrzydle 2 Armia Wojska Polskiego… . Do wsparcia działań 8 i 9 dywizji piechoty dowódca 2 armii generał Świerczewski wyznaczył 16 brygadę pancerną… . O godzinie ósmej piętnaście bataliony czołgów 16 brygady zajęły pozycje wyjściowe do forsowania rzeki. Na odcinku 1 batalionu czołgów działał 28 pułk piechoty z 9 dywizji. Gdy pierwsza fala piechoty zaopatrzona w łodzie i tratwy zalazła się na rzece, nieprzyjaciel otworzył ogień z broni maszynowej i artylerii. Ogień był tak silny, że powstrzymał atakujących. Wówczas poszły do forsowania rzeki czołgi. W tym miejscu Nysa miała bagniste brzegi. W rezultacie przeprawy cztery czołgi z 1 batalionu ugrzęzły, lecz pozostałe przeprawiły się na drugi brzeg i nawiązały walkę. Ogniem z dział i kaemów czołgiści zniszczyli Niemców i bezpośrednim atakiem osiągnęli linię szosy Rothengurg-Nieder Neudorf, co stworzyło piechocie warunki do przeprawy przez Nysę. Teraz należało zdobyć drugą transzeję. Pluton czołgów podporucznika Witolda Wereszczyńskiego pierwszy wydostał się na przeciwległy brzeg Nysy. Lecz tu natknął się na rozbudowaną obronę. Niemcy stworzyli oprócz rowów ciągłych system pozycji ryglowych, które znacznie utrudniały manewr czołgów. Ponadto urządzili w różnych miejscach pola minowe i porozmieszczali strzelców z pancerfaustami. Wreszczyński ruszył do ataku. Z prawej jego strony posuwał się czołg podporucznika Bielaka, z lewej podporucznika Golki. W słuchawkach hełmofonu co chwilę rozlegał się głos dowódcy kompanii.

– Tygrys, tu Orzeł. Naprzód! Z prawej kępa krzewów. Działo. Zniszczyć! – To był rozkaz dla Bielaka. Z kolei:

– Pantera, tu Orzeł. Atakować transzeję. Naprzód! – to rozkaz dla Witolda.

Oto czołg Bielaka po oddaniu serii pocisków wchodzi na wzgórze. Wereszczyński jest nieco z tyłu. Obseruje przez peryskop, jak czołg kolegi wspina się. Nagle lewą gąsienicą wpada w rów ryglowy. Usiłuje się wydostać, lecz bez skutku.

– W prawo! – rozkazuje Witold mechanikowi kapralowi Rzeczkowskiemu. Pragnie wyminąć niebezpieczną przeszkodę. I w tym momencie spostrzega w pobliżu Niemca, który mierzy z panzerfaustu do jego czołgu.

-Z prawej szwab. Strzelaj! – woła do strzelca kaemu.

Ale jest już za późno. Niemiec pojawił się nieoczekiwanie, był ukryty w zagłębieniu. Gdy czołg zbliżył się na odległość stu metrów, podniósł się momentalnie z ziemi i teraz oddał strzał. Na szczęście spudłował. W tej samej niemal chwili odezwało się działo z kępy krzaków na prawo. Zdawało się, że Bielak zniszczył wskazany cel, tymczasem działko ożyło. Pocisk burzący trafił w bok wiezy. Odłamki zabębniły po pancerzu. Kaemista Waluś skosił Niemca strzelającego z panzerfaustu, zaś celowniczy kapral Tkaczuk dostrzegł w peryskopie wrogie działo. Błyskawicznie oddał dwa strzały. Tym razem ucichło na dobre. Czołg Bielaka nadal tkwił w miejscu. Mechanik-kierowca czynił bezskuteczne próby wydostania się z rowu. I wówczas stało się nieszczęście. Niemcy podeszli skrycie rowem i podłożywszy minę wysadzili czołg…”