SYBERYJSKIE LOSY MIESZKAŃCÓW KĘPIC

Pan Bronisław Łukasik ur. w 1939 roku
w powiecie Borszczów, woj. tarnopolskie.

image002Jako niespełna roczny chłopiec wraz z rodzicami (Władysław i Stefania), w lutym 1940 r. został wywieziony do obwodu Nowosybirskiego w głębi Rosji. Nawet nie wie, czym się zajmowali jego rodzice, ponieważ nie przeżyli trudów życia na Syberii. Pan Bronek, został jako trzyletnie dziecko osierocony. Przypomina sobie tylko moment śmierci matki, oraz że w tym samym pomieszczeniu żyła Żydówka z czworgiem dzieci. Jako kobieta, nie była w stanie wyżywić piątego dziecka. Takiemu dziecku groził Sowiecki sierociniec. To ta współlokatorka musiała dać znać Polakom, że pod jej opieką znajduje się młody chłopiec – Polak.

Szczęśliwie znalazł się Stanisław Gałdecki (w przedwojennej Polsce inżynier leśnik; uczestnik wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku; pracownik Puszczy Białowieskiej; miał już dwie córeczki, ale tęsknił za synem). Na Syberii zajmował się między innymi dystrybucja darów dla Polaków zesłanych w tamten rejon. Dla Pana Bronka nastał szczęśliwszy, lepszy czas. Nowy Tato przyjął i pokochał pana Bronka jak syna. Z tego czasu pozostały w pamięci obrazy, jak pan Gałdecki pracując w kołchozie „uzdrowił” miejscową pasiekę pszczół (wyczyścił ule i doprowadził do produkcji miodu), jednak kiedy chciał skorzystać z tego miodu, to musiał go ukraść. Ktoś zdradził ten fakt do władz kołchozu. Odbyła się rewizja. Na szczęście nie znaleziono „słodkiego towaru”. Bezpiecznym schronieniem okazała się kana i ubikacja. Za takie przewinienia groziła kara śmierci, albo karne więzienie, z którego się z reguły nie wracało.

W czerwcu 1946 roku po miesięcznej podróży przez Moskwę przyjechał do Łodzi. Nigdy nie pozwolono mu obejrzeć rodzinnej miejscowości w Tarnopolskiem. Ojciec nie wrócił do pracy w lasach. Zakładał sklepy rybne w Słupsku. Krewni, nigdy nie zainteresowali się losem pana Bronka. Jako trzydziestolatek pojawił się w Kępicach i był jednym z pierwszych , który w naszej miejscowości odważnie założył pierwszy prywatny zakład – naprawy sprzętu radiowo-telewizyjnego, a w wolnych chwilach sędziował mecze piłki nożnej. Miał wiele szczęścia w życiu, że udało mu się jako kilkuletniemu dziecku przeżyć gehennę zsyłki. Trudno zrozumieć jego winę i ogromne cierpienia. Jest bardzo wdzięczny panu Gałdeckiemu, że poświęcił się dla niego. My również jako mieszkańcy Kępic winniśmy panu Bronkowi szacunek, dobre słowo.